Dziennik (wrzesień 2017, fragment)

Autor: Kamil Brewiński , Gatunek: Proza, Dodano: 24 września 2017, 12:27:33

 

No, to przez dziecko, to jasne. Inne mechanizmy nie są brane pod uwagę. To przez potomka Łukasza. Łyżka przez chłopca, litr, w mym ciele, które jeszcze chce. Nic się nie stało, to największe szczęście. Sprawdzam telefon, nie pisałem nic do nikogo. Wieloletnia wojna z alkoholem, klęską zakończona znowuż, lecz nic się nie stało. Nie muszę dziś przepraszać, nie muszę dziś wyciągać kabla łączącego monitor ze stacją (tego najtrudniej zmontować). Kabel w plecaku, łóżko - suche. Mogę se wyobrażać, że na bani wjechałem w przystanek, że się budzę nagle i otrzymuję informację typu: zabił pan dwie osoby, dwie są ranne. Miałem piękny dom za miastem, narzeczoną, która uwielbiała księżyc. Nie pamiętam jej źrenic jak i poprzednich trwań.  

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się