Dziennik (październik 2017, fragment)

Autor: Kamil Brewiński , Gatunek: Przekład, Dodano: 29 października 2017, 17:48:26

To właśnie w chłodne, deszczowe miesiące zrozumiałem, że liczą się tylko używki, używki, pierdyljardy używek w jak w tym kicie od Jastruna, plejady, plejady.  Tramal rano, śniadanie, korek, jeśli dzień jest wolny - kolejna lufka o 12, potem o 14 - trzy browary, potem dwa tramale, i skromny blant. Koło 18. białko, dwie kreseczki; żeby łagodnie wejść w sen ok. 2 - trzy browarki. Już na wiosnę plany będą musiały się zmienić, jako tester opium będę zmuszony porzucić alkohol na rzecz doznań z pogranicza snu/jawy. Na dzień dzisiejszy wydają mi się trafnym stwierdzenie Świetlickiego, że to są tylko twory zmęczonego mózgu, te sny. Nie skłaniam się ku Zadurze. Chociaż cieszy mnie jego zajebista forma. Jednakże wczoraj, jak zazwyczaj, po roku niewidzenia się, zapuścił opowiadanie, jak lubi - nagle, wobec grupy. Po prostu gadka, i on wyciąga karteczki i jedzie, i jedzie opowiadanko. Ma dobry opis rzeczy, ale przynudza nieco, stara się być delikatny i ratować sprawy inteligentnym humorem. Mnie jednak to mało rusza, niestety potrzebuję bodźców. I po lekturze, zapytałem czy nie napisałby opowiadania o szczaniu na siebie, i było to chyba niefortunne. Przepraszam, trochę głupio, dobrze że facet nie robi chały, mnie jednak potrzeba chały, chujni, chałtury, chałupnictwa. 

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się