Grupy >> Krytyka Literacka >> Forum >> Polityczność wiersza - oczywista? modna? fakultatywna?
Autor Wypowiedź
Czy polityczność poezji jest jej podstawową cechą?
Czy zaangażowanie musi być lewicowe?
Czy to tylko moda, lans na odkrywaniu Ameryki, czy mamy do czynienia z głęboką i istotną przemianą w pisaniu?
Kiedy mówimy, że wszystko jest polityczne, co właściwie mamy na myśli?

Koniec intymności? Narzucony siłą, czy technologią?

13 września 2017, 20:05:34
Czy wiersze Z. Herberta są lewicowe?

Czy "Czekając na barbarzyńców" Kawafisa jest wierszem lewicowym?

13 września 2017, 20:16:58
Też chciałbym to wiedzieć. Czy wiersz jest np. lewicowy:

a) kiedy autor ma taką intencję,
b) kiedy ktoś tak go zacznie interpretować?

13 września 2017, 20:19:30
Hm, a jak jest przez jednych interpretowany jako lewicowy, a przez innych jako prawicowy?

13 września 2017, 20:22:21
Dość tych pytań o lewicowość. Wydaje mi się, że te kategorie (lewicowość, prawicowość) nie mają nic wspólnego z treścią czy formą. Ot, jak jakiemuś ideologowi lub politykowi po danej stronie utwór się podoba, gdy bierze go na sztandary (swojego pisania czy gadania), to wiersz ląduje po danej stronie politycznego sporu. Ani Ty, ani ja nie mamy wpływu na tego typu sytuacje.

13 września 2017, 20:29:07
oj, wszystko zależy od kontekstu czasów.
Wątki prawicowe na liternecie są obrzydliwe. Nawet nie sposób dać temu opór, bo od razu trzeba się zapisać do jakiejś grupy i być jej członkiem.
A Herbert? „Pan Cogito” zawsze budzi metafizyczny dreszcz szlachetności. Taka wysoka, koturnowa poezja jest zawsze poza doraźnością, co nie znaczy, że się jej nie używało, gdy wszyscy byliśmy za „Solidarnością’ i kochaliśmy Wałęsę.

13 września 2017, 20:32:02
Przykład: surrealizm.
We Francji nurt totalnie lewicowy, komunistyczny.
Te same wiersze i postawy w Rosji równoległych czasów stawiały surrealizm w gronie technik burżuazyjno-prawicowych.

13 września 2017, 20:32:06
"Wiersz to forma i dlatego – właśnie dlatego! – wmawianie mu apolityczności jest absurdalne. Wiersz ma swoją materię, która mieści się w układach i schematach (np. języka) narzuconych przez system, w którym funkcjonuje. Konkretnymi działaniami (środkami językowymi, gatunkami, przechwyceniami) wiersz wpływa na ów system: utrzymuje go w normie, podbija bądź dekonstruuje. Może działać koniunkturalnie przez dostosowanie się do wymogów medium bądź niesystemowo przez przełamanie panujących reguł na rzecz lepszego ustawienia medium. Jakkolwiek działa – zawsze działa formą: fizycznym znakiem, dźwiękiem, zabiegiem, które nie poddają się zanegowaniu (jak sens) czy odrzuceniu (jak esencja); wiersz jest immanentny. Świadomość formy wiersza i jej działania umożliwia nam odczytanie jego politycznego komunikatu – inaczej wiersz może pozostać apolityczny i właściwie nieszczególnie znaczący." [Maja Staśko, http://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/debaty/politycznosc-formy-czyli-usunelam-ciaze/]



13 września 2017, 21:30:16
fajna Staśko, ale tam jest więcej o aborcji i nie jedzeniu mięsa, niż o poezji.
Czyli raczej o ludzkiej przyzwoitości, niż o sztuce, do której poezja mam nadzieję, jest jeszcze zaliczana.
Wolę pogląd, że wszyscy poeci to jedna rodzina, że jadą na tym samym wózku, czyli na jedności gatunku ludzkiego zdolnego wytwarzać słowa i się nimi komunikować między sobą.
Dla mnie zawsze priorytetem będzie dążenie do prawdy cokolwiek to jeszcze oznacza, fałsz w poezji mnie boli, jak i estetyczna jej strona kryjąca wewnętrzną pustkę. I takimi fałszywymi poetami są politycy posługującymi się populistycznymi metaforami. Dobrze, że Staśko wypunktowała fałsz narodowego czytelnictwa i akcje zachęt do czytania. Strach pomyśleć, do czego użyją potomni słowa dzisiejszych poetów pisane w najczystszej intencji. Dlatego z tezą Staśko, że wszystko jest polityczne, nie zgadzam się. Co kto z tego zrobi nie jest zawsze wiadome artyście. Co też nie oznacza, że artyści nie są sprzedajni.

13 września 2017, 22:17:30
A czy "Gwiezdne wojny" są polityczne? Czy "Władca pierścieni" jest polityczny?

14 września 2017, 07:45:24
14 września 2017, 07:57:26
No tak, a elfy z "Gwiezdnych" to już na pewno były Żydami. Innymi słowy - wszstko, co sławne jest polityczne. To może skorzystajmy z tych synonimów i mówmy "polityczna aktorka Cate Blanchett" zamiast "sławna aktorka Cate Blanchett". Albo "polityczna piękność Moniki Bellucci" zamiast "słynnej piękności Moniki Belluci"? Polityczny aktor Pierce Brosnan zamiast sławny?

14 września 2017, 08:05:12
Dla mnie "polityczne" znaczy "urzędowe". Czyli zaprzeczenie duchowości. Ale chyba coraz mniej rozumiem o czym mówicie.

14 września 2017, 08:09:28
Nie jestem fanką teorii, że "wszystko jest polityczne" ale w dziwne rejony IMHO zabrnęliście

14 września 2017, 08:39:10
A mnie się teoria, że ,,wszystko jest polityczne'' bardzo podoba xD. I to, że (o ile dobrze sobie to przedstawiam), polityczność jest tu rozumiana dwojako: (1) jej pierwszym warunkiem jest odejście od czystości podziału sfer tego, co można określić jako ,,rzeczywistość'' (zresztą, właśnie przez to można powiedzieć, że jest właśnie to, co rzeczywiste i nic innego). I to jest ciekawe, bo nagle okaże się, że wiersz polityczny to także wiersz, który wprost (też: świadomie) o polityce się nie wypowiada. Ale: (2) takie ujęcie nie może być satysfakcjonujące, bo skoro zgodzimy się, że polityczność to to, gdy rozumiemy, że wszystko na siebie oddziałuje, to - dalej - zakładając, że tak po prostu jest (czyli - radykalnie/konsekwentnie - innymi słowy: ktoś, kto mówi, że coś jest apolityczne, nie ma racji), to w ten sposób dochodzimy do tej tezy, że ,,wszystko jest polityczne'' (bo wszystko jest powiązane na obu poziomach: na tym, do czego nasze mówienie się odnosi i na tym, na którym my sami o tym mówimy [chyba jestem tu mało precyzyjny]). W każdym razie zmierzam do tego, że jest też ten drugi warunek: (2) jeśli wszystko jest polityczne, ale jeśli nie wszyscy się z nami zgadzają, to potrzebujemy tę tezę znieść (!) i powiedzieć, że jednak są wiersze dla nas bardziej polityczne (jeszcze nie mówię tu o prawicowości/lewicowości), tzn. potrzebujemy egzemplifikacji naszej tezy o tym, że ,,wszystko jest polityczne''. No i tu pewnie dochodzimy do tej słynnej dyskusji o tym, że nie ma czegoś takiego jak coś, co nie wyklucza, szczególnie jeśli ktoś umiejscawia siebie po stronie tych, co nie wykluczają. Ale to nie do końca o tym miało być. Mnie się po prostu wydaje, że to napięcie między ,,wszystko jest polityczne'' a ,,kiedy mówimy, że >>wszystko jest polityczne<< to mamy rację, a wy nie macie'' jest bardzo ciekawe i zawsze się cieszę, kiedy słyszę, że ,,wszystko jest polityczne'', czekając na jakąś wielką dyskusję na temat relacji między tym, co uniwersalne (,,WSZYSTKO jest polityczne'') a przygodne (,,wszystko jest POLITYCZNE''). Oczywiście, nie mówię, że to jest sprzeczność i teza taka jest przez to fałszywa. Taka sama sprzeczność istnieje w twierdzeniu o apolityczności, więc powiedzenie ,,sprzeczność'' z pewnością donikąd nie prowadzi. Z tym, że mnie nie chodzi o samych wypowiadających tezę ,,wszystko jest polityczne'' jako mających wykluczać odmienny dyskurs, tu w ogóle nie chodzi o tych, co o tym mówią. Ale o to, że chcemy jednocześnie zachować pojęcie polityczności jak najbardziej ogólne, ale nie zapominać, że ono wyrosło od krytyki tego, co uniwersalne, tzn. od konstatacji, że wszystko jest wytwarzane i mogłoby być inne (od tego wyrosło?).

14 września 2017, 09:24:50
Właśnie, ja nie krytykuję tego co uniwersalne i nie jestem polityczna.
Nie trzeba wchłaniać innych postaw i uzurpować sobie jedność. Jest, była i będzie poezja zaangażowana, ale to oddzielna sprawa, tacy też byli i byli wielcy (Majakowski). Nawet Stachura, pisząc że wszystko jest poezją nie wchłaniał w to wszystkiego.
Poeta, kiedy płacze nad losem chłopa pańszczyźnianego nie jest polityczny, jest tylko ludzki.


14 września 2017, 09:42:26
No okej. Mnie chodzi też o to, że takie konsekwentne mówienie o tym, że ,,wszystko jest polityczne'' i jednocześnie konieczność obrony takiego stanowiska (czyli świadomość, że jednak ta nasza teza być może nie jest taka uniwersalna, skoro istnieją wątpliwości), nie tylko każe szukać jak najlepszych przykładów tego, że mamy rację (konkretnych autorów, wierszy) - to się odnosi do konieczności obrony; ale też, że wybory wierszy i autorów stają się coraz mniej oczywiste (bo jeśli mówimy, że ,,wszystko jest polityczne'', to nie możemy brać tylko tych autorów, którzy wprost piszą o polityczności, prawda?). Czytałem tylko pojedyncze wiersze Przybyły, ale to chyba nie jest takie oczywiste, że on trafia do antologii zamiast Krausego? I tu jest też inne pytanie: jakim kryterium się kierujemy, tzn. czy jeśli kiedyś wszyscy zaakceptujemy, że wszystko jest polityczne, a dalej przecież będziemy potrzebować kategorii płodnych poznawczo (no bo zgoda do niczego nie prowadzi przecież też), tj. różnicujących, to czy np. wtedy nie będą to np. kategorie stricte, ,,czysto'' (!) literackie (nie mam pomysłu na przykład, więc może piszę zbyt ogólnie). Bo trochę bawi mnie też taka myśl, że jeśli komuś nie podoba się teza o tym, że ,,wszystko jest polityczne'', to może wystarczyłoby ją zaakceptować (i przekonać wszystkich) i patrzeć, jak zapada się pod własnym ciężarem?

14 września 2017, 10:34:07
no ale po co powtarzać błędy futurystów, dadaistów, którzy jak tylko przyszedł Hitler to zaraz stchórzyli mimo swoich buńczucznych manifestów, się ukryli w Stanach, czy na południu Francji.
Nic samo się nie ugnie i nie rozwali, a międzyczasie strat będzie nie do naprawienia. Poeta to delikatny mechanizm, to sejsmograf uprzedzający kataklizmy, tylko jego absolutna wolność wewnętrzna takie jasnowidztwo gwarantuje. Po co go wtłaczać w sztywne ramy ideologii, religii, kiedy jego wewnętrzne jest wielkie, nieśmiertelne, pełne najśmielszych, prometejskich dokonań artystów. Scena polityczna to doraźność, zna głupców, tyranów, sprzedawczyków. A artysta to wentyl bezpieczeństwa.

14 września 2017, 10:49:35
Ale właśnie ,,polityczność'' nie ma oznaczać tylko tego, co doraźne, a już na pewno nie można jej sprowadzać do sceny politycznej. Ona chyba na najbardziej podstawowym poziomie dotyczy tego, że nie możemy dłużej utrzymywać podziału na autonomiczne sfery. W tym znaczeniu ,,polityka'' to tylko jeden z elementów ,,polityczności''.

14 września 2017, 11:31:47
Gdzie zaczyna się polityczność to pytanie z tego samego koszyka co Kiedy zaczyna się ludzkie życie.

14 września 2017, 11:50:21
> ἄλφα
co za relatywizm. Wiadomo, ludzkość jak wyszła z jaskiń, to była już wspólnotą plemienną czyli organizacją polityczną. A przecież antropologowie odkrywają (np. Ameryka Łacińska) plemiona które nie mają w języku ani „Bóg”, ani żadnych nazw politycznych struktur, bo nimi rządzi jedynie gwiazdozbiór. I że się da i jeśli świat potoczył się w tym kierunku to nie znaczy, że był zdeterminowany odwiecznie.
Nie chodzi mi o przezwyciężanie zastanego, ale o jakiś zdrowy rozsądek. Przecież artysta nie może zajmować się takimi głupotami, kto co powiedział w sejmie i kto zamiast kogo wszedł do jakiejś antologii. Życie biologiczne jest i tak za krótkie wobec artystycznych wizji, które kontynuowane są przez następców.

14 września 2017, 12:45:39
Po pierwsze na licie poezji politycznej praktycznie nie ma. Na palcach 1 ręki można policzyć osoby, które znają się na polityce. Większość kojarzy tylko polityczne stereotypy, zasadnicze etykiety typu leming, prawica, lewica, kaczor, europa, pis, wolność, aborcja, powstanie warszawskie, Rydzyk.

Z tych kolorowych szkiełek ludziki tworzą sobie poglądy. Są to poglądy powierzchowne, głupkowate, ale wystarczające, by mieć swoje zdanie. Najczęściej po krótkiej konwersacji okazuje się, ze coś tam im świta, ale w sumie to trzeba pooglądać tvn, żeby się dowiedzieć dokładniej.

Pewni są tylko jednego w swych poglądach - najważniejsza jest wolność i trzeba uważać, by władza nie ważyła się jej ograniczać.

Osoby te, wedle powyższego, nie potrafią napisać dobrego politycznego wiersza, bo temat jest im de facto odległy. Tekstów politycznych nie rozumieją, więc albo siedzą cicho, albo oznajmiają, że w poezji nie ma miejsca dla polityki. Jest to klasyczny problem rozmowy z ślepym o kolorach.

14 września 2017, 12:59:40
Wydaje mi się, że mówienie o wierszu politycznym wymaga przede wszystkim uporządkowania słownika. Myślę, że mówienie o tym wynika z jednej strony z zapotrzebowania środowisk o skłonnościach do brania udziału w sporach politycznych, a z drugiej strony z zapotrzebowania literatów. Ci pierwsi potrzebują głębszego wytłumaczenia swoich działań, ci drudzy sławy. Prąd polityczny może przynieść literatowi sławę.

Ale sobie tak myślę, że to jest fałszywy trop. Raczej trzeba myśleć o tworzeniu poezji potrzebnej czytelnikowi. Trzeba tworzyć poezję, która będzie mogła być cytowana w esejach, reportażach, którą można zabrać ze sobą, aby znaleźć, wzmocnić sens swojego życia. To moim zdaniem uciekło ze współczesnej poezji. W dodatku uciekło już jakiś czas temu. Dobitnym świadectwem tej sytuacji jest zbiór esejów "Solidarność i samotność" Zagajewskiego, w którym bodajże nie ma ani jednego cytatu z wiersza (czyli sam wielki poeta nie czuł, że warto tam wiersze umieścić). Tak, nie warto umieszczać cytatów ze współczesnych wierszy w innych publikacjach. Tak jest teraz. Gdy to się naprawi, to będzie można uznać, że poezja jest zrównoważona w swojej tkance.

14 września 2017, 20:09:04
Zastanawiam się do jakiej kategorii zakwalifikować swój utwór wykasowany przez "wewnętrzną cenzurę" jednego z literackich portali?

Tytuł: Ekskrementy

Motto:

„Mam medal Człowieka Wolności, medal Karola Wielkiego za pomoc w zjednoczeniu Europy, ja się czuję jakby ktoś na mnie srał po prostu cały czas…” – Krystyna Janda w Radiu Zet (12.09.2017)

kolejny niby wiersz niby wściekły jak lis niby protest niby paszkwil na moją Ojczyznę
przyszpilony na niby odrzwiach do jedynej niby publicznej gminnej latryny
w której od pokoleń rządzi ten sam wójt lub inny „szmaciak-kerownik”
z niby ludowej bo zielonej niby gnijąca padlinka niby europejskiej ekipy

miało być niby „mocno” a wyszło jak zawsze idealnie niestrawnie
gdyż ze swej łaski poeta zamiast do mózgu lać olej znów swoje na trzepaku niby zbuki wietrzył -
dlatego niby poeto bez programowej koncepcji zamiast pluć na Polskę to napisz o „obsranej” zębatej aktriesie
tej samej co mi narzygała na wizytową suknię jednym z najjadowitszych swoich słowotoków

Zatem: politycznie czy nie? Jasno- czy ciemnogrodzko? Kulturalnie czy prostacko?
Z polotem, a może grafomańsko? Nie wiem.

W każdym razie jest to typowa prywatna odpowiedź na ciskane w moją [symboliczną] stronę łajno przez nienawistnika, który rozmienia swoje umiejętności na obrażanie oraz upokarzanie tych, którzy nie podzielając tegoż - politycznych - zapatrywań, by następnie udowodnić temuż koszmarne zakłamanie tak przezeń podziwianych niby elit...

14 września 2017, 21:24:20
Rozmawiając o polityczności literatury, nie można pominąć mitu politycznego, tak wyraźnie obecnego ostatnio w naszej rzeczywistości. Mit bazuje na emocjach, oferuje gotowe recepty, zwalnia z myślenia, "koi serca". Wskazuje tego, kto jest naszym sojusznikiem, i cel, który jest słuszny.
Mity chętnie żywią się literaturą, podpierają cytatami. Może dobrze, że nie zdarza się to zbyt często.

Poezja polityczna sensu stricto to literatura okolicznościowa. Cieszę się, ze nie ma zbyt wielu chętnych, by iść drogą Wencla czy Rymkiewicza.

Pani Anielo, może warto zacząć od poprawnego zapisu cząstki "niby" w tym niby-wierszu?

15 września 2017, 00:49:43
Nigdy nie piszę "z czapy" jak mawia Pani Poetka z Cieszyna - Janina Górecka. Mój zapis ma wyglądać tak jak wygląda, bo to ani podanie o zapomogę w jakimś twórczym związku, ani życiorys, ani artykuł, felieton, czy nawet tak nazywany modnie "news".

15 września 2017, 10:11:27
Szkoda, że założyciel wątku tego plugastwa pani Bireckiej nie usunął. Ale być może ma być przykładem, do czego można się jeszcze posunąć. Wstrząsające. Wstyd!!!

15 września 2017, 11:15:59
Oferuje Panstwu w tej dyskusji nad politycznoscia poezji wiersz Emily Dickinson:

1238

Władza to pnącze znajome —
Nieobce — nie przyszłe —
Dzieli nas, jak Przepaść zionie
W każdym towarzystwie —
Umknąć jej się da — jedynie —
Gdy po raz ostatni
Budzi się świadomość w glinie —
Znajdź w tym fałsz, a umkniesz z matni —



Power is a familiar growth —
Not foreign — not to be —
Beside us like a bland Abyss
In every company —
Escape it — there is but a chance —
When consciousness and clay
Lean forward for a final glance —
Disprove that and you may —

Wiersz wyraza myśl zblizona do myslenia Michela Foucault, to mianowicie, ze "power is always already there". Innymi slowy, nie ma poezji niepolitycznej, nie ma i nie może być. Każdy wiersz, niezależnie od tego jak się może zarzekać autor, jest wierszem politycznym. Po pierwsze dlatego, ze jest zbudowany z jezyka, który nie jest i nigdy nie był tworem neutralnym. Jezyk to długofalowy wysiłek spolecznosci, w którym zakodowane sa, od początku, stosunki zaleznosci, hierarchie władzy, a wiec, mowiac ogolnie, wymiary polityczne. nawet kartka niezapisana jest polityczna, bo jeszcze niezapisana (dlaczego?), bo może już pozostawiona decyzja osobnika trzymającego pioro (dlaczego?). Powinnismy pamietac, ze papier toaletowy tez bywal "tekstem" politycznym, bo albo był albo go nie było, a wycierać się musi, choćby nawet Trybuna Ludu. W takim swietle, niepisanie albo pisanie do szuflady to tez wytwarzanie zjawisk politycznych, czy tego chcemy czy nie. A to ze jakies teksty (i.e., Rymkiewicz czy Wencel) sa polityczne dorazniej, wcale nie czyni z tych tekstow uciekających od doraznosci w "osobiste" doświadczenie, obcowanie z przyroda lub uduchowiony bełkot wierszy niepolitycznych. Polityka, wladza, relacje wspolzaleznosci już zawsze w nich sa,

15 września 2017, 12:12:39
"Szkoda, że założyciel wątku tego plugastwa pani Bireckiej nie usunął. Ale być może ma być przykładem, do czego można się jeszcze posunąć. Wstrząsające. Wstyd!!!"

HORTENSJO NOWAK:

a) po pierwsze jest PLUGASTWEM wypowiedź pani Jandy. Gdyby nie jej chęć skonsumowania a to kierownicy, a to ustawicznego poczucie bycia się obfajdywaną, to i "plugastwo" by się nie napisało;

b) idziemy kolejnym wątkiem: przecież podobno nie ma cenzury, a jeżeli się w wątku pojawi, to utwor(ek) pojawi się w moim autonomicznym temacie, i będzie wtedy:

c) wstyd! Dla obskuranctwa w paninej edycji, która nie chce dopuścić do głosu tych poniewieranych, opluwanych, obcharkanych przez jasnogrodzkich wybrańców demonów o jedynie słusznej opcji. Dlatego proszę: do Kima albo Łukaszenki. Ewentualnie lewackich euroli, którzy wypaczyli oraz wynaturzyli najpiękniejszą ideę założycieli EWG. Gorliwych chrześcijan oraz wielkich humanistów.

15 września 2017, 12:35:12
>Wezuwiusz Etniczny
Nie zgadzam się z Panem i Pan mnie nie przekonał. Liryka, poetyckie dialogi kochanków nie są polityczne.

15 września 2017, 13:22:32
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się